Warszawskie spacery

Warszawski Targówek… miejsce gdzie diabeł mówi dobranoc?

Dzisiejszym wpisem chciałbym zapoczątkować cykl, w którym zamierzam opisywać różne miejsca związane z Warszawą. Kiedy zakładałem tego bloga pomyślałem, że ciekawym pomysłem byłoby połączenie mojego zainteresowania podróżami z zamiłowaniem do spacerów po moim mieście, dlatego nazwa w domenie tej strony: warszawiakwpodrozy.pl nie jest przypadkowa. Jednym z moich celów jest pokazanie ciekawych miejsc “Syreniego Grodu” z punktu widzenia autochtona i mieszkańca, niekoniecznie będących typowo turystycznymi lokalizacjami znanymi z przewodników i pocztówek. Podróżowanie nie zawsze musi wiązać się z dalekimi wyjazdami do egzotycznym krajów, odpoczynkiem na plaży pod palmami, czy odwiedzaniem spektakularnych zabytków. Często spacer po swoim miejscu zamieszkania albo przejażdżka rowerowa po okolicznych wsiach i miasteczkach może dostarczyć wielu niespodziewanych odkryć, a na pewno jest w stanie rozbudzić ciekawość świata i chęć poznawania nowych destynacji. Jako zwolennik turystyki krajoznawczej oraz lokalnego patriotyzmu zachęcam do rozglądania się po swoich małych ojczyznach, gdyż nie wiadomo, czy mijany codziennie krzyż, budynek albo inny obiekt nie niesie za sobą wartych odnotowania historii. Tymczasem chciałbym zabrać was w małą podróż po miejscu, gdzie mieszkam od przeszło dwudziestu pięciu lat – warszawskim Targówku.

Targówek jest zlokalizowany na prawym brzegu Wisły i sąsiaduje z Pragą (Północ i Południe), Białołęką, Rembertowem oraz miastami: Ząbki i Marki. W skład dzielnicy wchodzą osiedla: Bródno, Zacisze, Elsnerów, Utrata, Targówek Przemysłowy oraz Targówek Mieszkaniowy. Tak naprawdę mówiąc o Targówku każdy ma na myśli obszar wymieniony przeze mnie na końcu i na pewno żaden mieszkaniec Bródna albo Zacisza nie powie o sobie, że pochodzi z Targówka. Z całą pewnością dzielnica nie należy do tych najpiękniejszych w Warszawie i nie może się równać Żoliborzem, Mokotowem, Śródmieściem, nie wspominając o Starym Mieście. Jej architektura to typowe PRL-owskie bloki z lat siedemdziesiątych XX wieku, dominujące nad całym terenem. Jednak przechadzając się osiedlowymi uliczkami gdzie nie gdzie można trafić na ślady dawnego Targówka.

Orientacyjna granica Targówka Mieszkaniowego

Sama dzielnica została włączona w granice Warszawy podczas I wojny światowej, w kwietniu 1916 roku. Od samego początku charakteryzowała się niską, drewnianą zabudową, typową dla przedmieść stolicy. Murowane kamienice należały tu do rzadkości, a o wodociągu i elektrycznym oświetleniu i wybrukowaniu większości ulic można było tylko pomarzyć. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 1974 roku, kiedy zaczęto budowę blokowiska. Zanim to nastąpiło mieszkańcy musieli zmagać się z wieloma problemami, co pokazuje film z 1956 roku mistrzów polskiego dokumentu – Kazimierza Karabasza i Władysława Ślesickiego pod tytułem: Gdzie diabeł mówi dobranoc.

Gdzie diabeł mówi dobranoc, reżyseria: Kazimierz Karabasz, Władysław Ślesicki, WFDiF (1956)

Z filmu wyłania się przygnębiający obraz Targówka jako miejsca zapomnianego, gdzie ludzie są pozostawieni samym sobie, bez żadnych perspektyw, szczególnie dla młodzieży, której jedynymi rozrywkami są wizyty w obskurnych knajpach, wałęsanie się po ulicach, palenie papierosów na kirkucie. Na pewno nie była to okolica, dokąd chcieliby się zapuszczać obywatele “lepszej” lewobrzeżnej części Warszawy. Już sama ballada Jam złodziej czarodziej rozpoczynająca filmowy obraz wskazuje, że były to szemrane rewiry zamieszkane przez biedniejszą część społeczeństwa, przeważnie robotników, drobnych rzemieślników, tramwajarzy, dorożkarzy, a także ludzi wyjętych spod prawa. Niestety takie przekonanie utrzymywało się przez wiele lat, aż do czasów mojego dzieciństwa w latach dziewięćdziesiątych. Sam pamiętam wiele sytuacji, gdy byłem świadkiem kradzieży torebki, radia samochodowego, czy elementów biżuterii w okolicach mojego bloku. Na szczęście obecnie na Targówku tak jak w całej Warszawie jest bezpiecznie, a same osiedle powoli zaczyna wygrywać walkę z utrwalonym negatywnym stereotypem.

Fakt, że charakter i zabudowa dzielnicy przetrwała w niezmienionej formie aż do lat sześćdziesiątych pozwolił na zachowanie typowego dla przedmieść stolicy kolorytu, przejawiającego się w miejskim folklorze. W wielu warszawskich szlagierach pojawiają się elementy związane z Targówkiem, a szczególnie popularna jest ulica Mokra. Musiała ją zamieszkiwać niezła ferajna skoro stała się bohaterem ulicznych ballad.

Ulica Mokra

Jarema Stępowski – Księżyc Frajer
Stanisław Grzesiuk – Bujaj się Fela
Kapela Czerniakowska – Znakiem tego

W nagraniach od razu słychać akcent charakterystyczny dla gwary warszawskiej, która w dużej mierze wymarła wraz z zagładą miasta po powstaniu w 1944 roku. Jednak po prawej stronie Wisły miała się dobrze jeszcze dwadzieścia lat po zakończeniu II wojny światowej. Niestety w dzisiejszych czasach już bardzo rzadko można spotkać osoby mówiące tym dialektem. Jednym z najbardziej zasłużonych dla zachowania warszawskiej odmiany języka polskiego był Stefan Wiechecki zwany Wiechem, autor humorystycznych felietonów oraz opowiadań pisanych stylizowaną formą gwary, opisujących życie codzienne w stolicy. Bohaterami utworów byli zazwyczaj mieszkańcy Targówka albo sąsiedniej Szmulowizny, tacy jak Teofil Piecyk, szwagier Piekutowszczak, Maniuś Kitajec, bracia Piskorszczaki. Imieniem Wiecha został nazwany park w centralnej części osiedla przy ulicy Kołowej.

Właśnie przy ulicy Kołowej stoi gmach dawnego domu kultury, a obecnie teatru Rampa. Jak widać mimo pesymizmu twórców filmu Gdzie diabeł mówi dobranoc, budynek w końcu udało się ukończyć i do dziś służy ludziom. Placówka w dzisiejszej formie działa od 1975 roku i jest jednym z najpopularniejszych teatrów Warszawy. Rocznie wystawia 300 spektakli dla 80 tysięcy widzów.

Pisząc o Targówku nie sposób nie wspomnieć o dwóch nekropoliach, wpisanych na stałe w jego krajobraz. Pierwszą z nich jest cmentarz Bródnowski, założony pod koniec XIX wieku w 1884 roku. Obecnie jego powierzchnia wynosi 113 hektarów, a obwód murów liczy 5 kilometrów. Pod względem liczby pochowanych ludzi (ponad 1,2 miliona) jest jednym z największych tego typu obiektów w Europie. Od zawsze było to miejsce pochówków biedniejszej części społeczeństwa stolicy, będące w cieniu bardziej prestiżowych Powązek. Mimo to spoczywa tu sporo znamienitych obywateli takich jak: Roman Dmowski (przywódca endecji i jeden z ojców polskiej niepodległości), Mieczysław Fogg (piosenkarz), Halina Konopacka (pierwsza polska złota medalistka olimpijska), Tony Halik (podróżnik i dziennikarz). Ciekawą budowlą na terenie cmentarza jest neogotycki kościół Świętego Wincentego a Paulo z 1888 roku. Materiał do jego budowy pochodził drewna sosnowego wykorzystanego jako rusztowanie podczas remontu Kolumny Zygmunta. Według mnie jest jedną z najładniejszych warszawskich świątyń.

Wchodząc przez główną bramę nie sposób nie zauważyć straganu z pańską skórką, typowo warszawskim przysmakiem w formie cukierka, przypominającego w smaku połączenie landrynek z krówkami. Początkowo twarda jak kamień różowo-biała masa z biegiem czasu przeistacza się w rozpływającą się w ustach delikatną materię. Zachęcam do spróbowania.

Drugą nekropolią w krajobrazie Targówka jest cmentarz żydowski, zwany potocznie kierkutem. Założony w 1780 roku przez Szmula Zbytkowera, bogatego kupca i właściciela wielu zakładów rzemieślniczych na Pradze. Na jego cześć nazwano Szmulowiznę. Jest to jeden z największych żydowskich cmentarzy na świecie, biorąc pod uwagę liczbę pochowanych ludzi (250 tysięcy). Służył głównie biedniejszej społeczności starozakonnej prawobrzeżnej Warszawy. W czasie okupacji niemieckiej został poważnie uszkodzony, a niestety dalsza dewastacja cmentarza nastąpiła już po wojnie. Władze chciały przekształcić teren cmentarza w park. Z tego powodu wyrwano większość nagrobków oraz posadzono drzewa. Duża część macew została wykorzystana jako materiał budowlany na terenie Warszawy, między innymi jako krawężniki w zoo. Ostatecznie pomysł przekształcenia kirkutu w skwer miejski zarzucono, a miejsce stało się areną spotkań miejscowego marginesu społecznego, co widać między innymi w filmie z początku tego tekstu.

Obecnie teren cmentarza należy do Żydowskiej Gminy Wyznaniowej, która przeprowadziła remont bramy i ogrodzenia z lat osiemdziesiątych oraz wybudowała pawilon mieszczący wystawę poświęconą historii nekropolii. Spacer główną aleją otoczoną tysiącami płyt nagrobnych złożonych na wielkiej stercie robi przejmujące wrażenie. Tak jakby oprócz szczątków ludzkich spoczywały tu nikomu niepotrzebne i niechciane płyty nagrobne.

Tuż za bramą cmentarza stoi jeden z ostatnich przykładów drewnianej zabudowy przedwojennego Targówka – dom Paprockiego z 1908 roku przy ulicy Biruty. Budynek zagrał swój epizod w serialu Alternatywy 4 Stanisława Barei, będąc domem profesora Dąb Rozwadowskiego granego przez Mieczysława Voita. Innym bohaterem serialu związanym z dzielnicą był Józef Balcerek, w którego rolę wcielił się Witold Pyrkosz. Przed przenosinami na Ursynów mieszkał z rodziną przy wspominanej już przeze mnie ulicy Mokrej pod numerem 8.

Dom Paprockiego z 1906 roku, ulica Biruty

Ważnym wydarzeniem w historii Targówka stało się otwarcie dwóch stacji II linii metra o nazwach: Targówek Mieszkaniowy oraz Trocka. Po niemal trzech latach od rozpoczęcia budowy pierwszy pociąg kierunku centrum ruszył w południe 15 września 2019 roku. Od teraz czas dojazdu z tej części Warszawy do Śródmieścia zajmuje około 10 minut. Co znacznie skraca codzienną podróż mieszkańców do pracy, szkół, czy na zakupy po drugiej stronie Wisły.

Z pewnością obecność metra stanie się impulsem do rozwoju dzielnicy. Już teraz można zaobserwować zwiększoną ilość inwestycji mieszkaniowych. W okolicy nowe budynki zaczynają wyrastać jak grzyby po deszczu, wprowadzając nieco świeżości do typowej PRL-owskiej architektury. Targówek zaczyna powoli zmieniać swoje oblicze i zrywać z negatywnym stereotypem miejsca zaniedbanego i niebezpiecznego. Staje się nowoczesnym osiedlem z wyremontowanymi chodnikami, ścieżkami rowerowymi, placami zabaw. Jednak cały czas pozostaje typową warszawską “sypialnią”, dlatego mam nadzieję, że wraz z budową nowych bloków powstanie więcej miejsc usługowych, gdzie można spędzać wolny czas lub załatwiać codzienne sprawy. W tym momencie jednak z całą stanowczością mogę sparafrazować tytuł tego artykułu i napisać: Targówek Mieszkaniowy to miejsce gdzie diabeł zaczyna mówić dzień dobry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *