Dzienniki z podróży

Camino Frances – dzień siedemnasty

Trasa: San Martin del Camino – Santa Catalina de Somoza, Dystans: 34,5 km

Trasa – dzień siedemnasty

Dzisiaj po dobrych kilku dniach wędrówki po płaskich terenach, rzeźba terenu zaczęła się zmieniać. Wydawać by się mogło, że równiny zawsze kojarzone są z nizinami. Nic bardziej mylnego. Hiszpnia to kraj gdzie góry i wyżyny stanowią 58% procent całej powierzchnii, a kilkuset kilometrowy odcinek, który pokonywałem między Logrono i Leon stanowi obszar Mesety Iberyjskiej, największej europejskiej wyżyny, położonej na wysokości ponad 600 metrów nad poziomem morza. Teraz przychodzi czas na Góry Kantabryjskie.

Podczas Camino zdążyłem się przyzwyczaić do widowiskowych wschodów słońca. Dzisiaj było podobnie. Między godziną 7:30 i 8:00 kolejny rzaz moim oczom ukazał się piękny spektakl czerwono złotych barw pośród jesiennych pól, wypatrujących już powoli nadejścia chłodniejszych dni. Duża część z nich czeka jeszcze na zaoranie, a z ich wnętrza sterczą suche źdźbła ścierniska niczym krótko przystrzyżone blond włosy. Gdzie niegdzie widziałem ogromne bele słomy poukładane w wielkie budowle, przypominające warowne zamki. Wszystko to przecięte kamienistą droga w kolorze pomarańczowo brunatnym, jakdyby dywan rozłożony w głównej nawie kościoła, a po nim nieustany strumień pielgrzymów zmierzających do Composteli. Ich każdy krok powodował miarowy chrzęst drobinek skalnych pod powierzchnią butów, rónocześnie wzbijając drobne tumany ceglastego pyłu. Ziemia tak jak wszędzie pragnie życiodajnego deszczu, który w na tym obszare występuje dość rzadko. Swiadczą o tym zamontowane systemy nawadniające, powszechnie stosowane przy uprawianu roli na tym skrawku Półwyspu Iberyjskiego. Do tego sieć kanałów melioracyjnych doprowadzających wodę do poszczególnych działek, podobnych nieco do rzymskich akweduktów.

Taka sceneria towarzyszyła mi do Astorgi, niedużego miasta położonego malowniczo na wzniesieniu. Jego najciekawszymi zabytkami jest neogotycki Pałac Biskupi zaprojektowany przez słynnego katalońskiego architekta Antonio Gaudiego oraz gotycka katedra Najświętszej Maryi Panny. Pobyt w miasteczku nie zajął mi zbyt wiele czasu. Pierwotnie planowałem zostać w nim na noc, ale dotarłem zbyt wcześnie żeby kończyć dzisiejszy marsz. Na zegarku była dopiero 10:30. Zrobiłem małe zakupy w supermarkecie, które niezwykle ciężko zaleźć w mniejszych miejscowościach. Potem ruszyłem w dalszą drogę. Za rogatkami Astorgi rzeźba terenu zaczęła się zmieniać. Scieżka wznosiła się jednstajnie ku górze, aczykolwiek bez stromych podejść. Wokół mnie na horyzoncie pojawiły się wzniesienia miejscami pokryte białymi obłokami chmur. Po przejściu około ośmiu kilometrów dotarłem do małej wioseczki Santa Catalina de Somoza, gdzie zatrzymałem się w prywatnym albergue. Jutro czeka mnie bardziej górzysty odcinek. Będzie to na pewno odmiana od ostatnich kompletnie płaskich krajobrazów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *